Trzy łamania kołem dla Dariusza M. ?

 

Gdyby przywrócono karę łamania kołem, mój kochany brat Dariusz,

dostałby potrójny wymiar kary,

kolejno za 3 bandyctwa, bestialstwa i nikczemności.

 

Pierwsze łamanie kołem brata Dariusza M. - W skrócie, gdy w 1999 roku zbankrutowała mi firma i straciłem wszystko, mój tata miał nam kupić na swoje konto mieszkanie w Słupsku, (to był w tym czasie koszt do 100 000 zł , zaczęliśmy już nawet szukać, przebierać w ofertach , tam gdzie wynajmowaliśmy nie chciał się zgodzić , bo dach był w złym stanie) Po 2 miesiąca tata znienacka oświadczył, że nie ma pieniędzy i nie kupi. ( po jego śmierci w 2002 roku okazała się, że na koncie było ponad 170 000 zł , które zagarną brat)

Mama wielokrotnie mówiła, że to przez brata Dariusza, który był temu przeciw, argumentując, że skoro zbankrutowaliśmy, to już nic nam się nie należy. I tak nie mając gdzie zamieszkać razem rodzina się rozpadła. Do dzisiaj pamiętam jak chodziłem na Różaną do dzieci, to musiałem wychodzić niepostrzeżenie, bo syn zawsze rozpaczał i nie chciał mnie wypuścić – raz nawet powiedział – Jak teraz wyjdziesz tato, to kiedyś cie zabije.

 

 

Drugie łamanie kołem brata Dariusza M. – Po śmierci taty w październiku 2002 , gdy okazało się, że oba testamenty rodziców przewidują jako jedyną spadkobierczynie moją córkę, brat wściekły na takie rozwiązanie, przez 2 miesiące znęcał się nad mamą i szantażem, groźbami zmusił do zmiany testamentu na swoją korzyść, co stało się 23 grudnia 2002, w nagrodę mama pojechała do Pabianic na wigilię.

 

 

Trzecie łamanie kołem brata Dariusza M. – Pomimo, że mama miała wysoką emeryturę ( w 2011 - 2 400 zł netto) nigdy nie zwiększył godzin pracy opiekunki, nadwyżki potrzebował na swoje wyjazdy i cele. Od maja do września wyjeżdżał na większość weekendów, w roku miał tez 2 długie urlopy, nic go nie obchodził los mamy.

 

kat

 

Dzisiaj to już z tego wszystkiego można się tylko śmiać,

było minęło kilkanascie lat  poszło w PIS-du.

Niestety z tego co się stał w 100 % dotarło do mnie,

gdy zacząłem brać Prozak i to w dawce 2 tabletki dziennie.

Dopiero przy tym leku i tej dawce,

zacząłem w miarę normalnie i logicznie rozumować, myśleć.

Po prostu kabaret....

 PS: Ostatnio byłem w swoich ulubionych miejscach Smerfo-Jagodowych, Hel - Mrzeżyno, również w Borach Tucholskich i  doszedłem do wniosku, ze mój brat jest psychicznie chory, nawet jesli tą chorobę nazwiemy sadyzmem....

Przecież normalna osoba nie zrobiłaby własnej rodzinie, takiego kilkunastoletniego holokaustu. Razem jeździliśmy na biwaki słuchaliśmi Beatelsów i inne rzeczy.  Nie ma innego logicznego wytłumaczenia takiego barbarzynstwa.

Były inkasent wodociągów Usteckich Dariusz M.  ...to jest po prostu czubek  :(