Jak oszustów z Pabianic Dariusza i Agnieszkę M zgubiła chciwość w 2012 roku .

14 czerwca 2012 r sąd wydał postanowienie przyznający cały spadek, w tym mieszkanie, mojemu kochanemu bratu Dariuszowi Mazurowi. W tym czasie byłem w głębokiej depresji i w sądzie nie protestowałem. Po tygodniu, brat sprawdził, czy do sądu wpłynął mój wniosek o uzasadnienie wyroku, jak stwierdził, że nie, to przyszedł do mnie i powiedział, że mam 3 dni na wyprowadzkę, że jak tego nie zrobię to wezwie policje i ona mnie siłą wyrzuci. Gdy spytałem go gdzie mam się przeprowadzić, powiedział, że go to nic nie interesuje. Gdy zacząłem go zapytywać, że przecież były inne umowy, odwrócił się i uciekł z mieszkania. Często później stosował taką taktykę, przychodził oznajmiał mi coś, wydawał rozkazy i zwiewał, nie chcą dyskutować. Tamtego roku na wiosnę miałem głęboką deprechę, wyszedłem z niej dopiero w sierpniu.

Dariusz Mazur bandyta i oszust z Pabianic

Gdyby nie pomoc kuzynki i znajomych zapewne albo strzeliłbym w końcu skutecznie samobója, albo spakował plecach i wyjechał gdzieś do brata … Alberta, bo w tym depresyjnym stanie, z lękami, nie nadawałem się do normalnej pracy.

Pomimo braku uzasadnienia z sądu, udało się złożyć skuteczne odwołanie. Brat wściekł się jak o tym się dowiedział, wpadł na Leśną zakazał mi wynajmowania kwater, przychodził parę razy i zrywał z okien kartki Wolne Pokoje oraz zastawił wjazd do ogródka swoim samochodem.

 

Dariusz Mazur bandyta i oszust z Pabianic

 

Zapewne nastąpiłaby dalsza eskalacja jego bandyckich działań, ale jak się okazało, na coś tam zachorował i wylądował w szpitalu. Aby jak najszybciej wyrzucić mnie z mieszkania napisał 17 lipca wniosek o zabezpieczenie spadku, spisanie rzeczy ruchomych znajdujących się w mieszkaniu i powierzenia jego osobie dozoru nad tym lokalem, jak zawsze kłamiąc, że nie wnoszę żadnych opłat za użytkowanie mieszkania.

Czyli komornik miał spisać rzeczy, abym przypadkiem czegoś nie wyniósł i nie sprzedał , czyli mebli pamiętających czasy Gomułki i Gierka, 2 zasikanych wersalek z byłego pokoju mamy i starych telewizorów.

 Dariusz Mazur bandyta i oszust z Pabianic

Dariusz Mazur bandyta i oszust z Pabianic

Dariusz Mazur bandyta i oszust z Pabianic

Jedyne nowsze rzeczy, to była pralka i lodówka, które kupiłem w 2007 roku. Miałem zresztą z tego powodu pół roku awantur robionych mi przez mamę, ale starsi ludzie tak mają. Niezbędnie potrzebowałem wtedy zamrażalnika, ponieważ gotowałem w obiady dla mamy, a pracowałem w Kobylincy, czyli z dojazdami nie było mnie 11 godzin w domu i nie miałem szans, aby codziennie gotować. Dlatego przygotowywałem jedzenie awaryjne, zacząłem w weekendy gotować wielkie gary zup, gulaszy itp. rozlewałem do pojemników i mroziłem. Jak wychodziłem do pracy wystawiałem taki pojemnik do rozmrożenia i przychodząca po godzinie 14 opiekuna dawała mamie obiad itp. A mój brat Dariusz głęboko obrażony i wściekły na mamę, że zrezygnowała z załatwionego przez niego Domu Starców i wróciła do mieszkania, przez pół roku u niej się nie pojawiał. ( nie mógł się doczekać śmierci własnej matki, to „załatwił jej „ Dom Starców.

 

Z resztą później ją przyspieszył, zatrudniając opiekunkę tylko na 2 godziny dziennie, pomimo, ze mama miała wysoka emeryturę ponad 2300 zł na rękę i pieniędzy na to nie brakowało. Tuż przed ostatnim wylewem w maju 2011, po którym mama już przestała w ogóle kontaktować, wyjechał na 2 tygodniowy urlop, a ja w tym czasie dojeżdżałem do pracy w Słupsku i Głobinie. Opiekunka przychodziła tylko z rana, dalej niepełnosprawna nasza mama musiała „sama sobie radzić” , aż do mojego powrotu.

Wracając jeszcze do mieszkania, to było ono w fatalnym stanie, ostatni większy remont był w 2000 lub 01 roku, obłożono korytarz i schody panelami. Mama niestety po wylewie w 2000 roku, nigdy już nie doszła do siebie i co chwilę robiła robotnikom awantury, że nie tak robią, źle i w ogóle, horror . Roboty skończono dzięki „wysłaniu” mamy do mieszkania brata na 2 dni. Tata nie odważył już się na kolejne modernizacje. Sam jak później malowałem od czasu do czasu, to robiłem to, jak mama wychodziła z mieszkania na długie spacery.

Gdy brat wyszedł ze szpitala, , będąc jeszcze chory i na zwolnieniu, natychmiast koło 20 lipca 2012 przyjechał do Ustki i zaczął wyganiać wczasowiczów pokazując testament i nieprawomocny wyrok, kłamiąc, że on tu jest właścicielem i strasząc policją. Spanikowani , zrozpaczeni ludzie płacząc wyprowadzali się, a ja byłem zmuszony oddawać im pieniądze. Ten film jest właśnie z tego roku. „współpracował w tym czasie z sąsiadka z ul. Kościuszki, bo jak tylko na posesji pojawiał się samochód, (musiała do niego dzwonić), brat przyjeżdżał swoim rowerkiem i wypędzał letników.

Gdy w końcu wymieniłem zamek w drzwiach, to przyszedł z młotkiem i wbił w niego parę gwoździ niszcząc wkładkę, zaczął również zakręcać gaz, a następnie zablokował swoim samochodem wjazd do ogródka, aby ewentualni wczasowicze nie mogli tam wjechać. Taka gehenna trwała ponad tydzień , dopiero po drugiej interwencji policji, brat odpuścił, no ale ja już byłem wtedy parę tysięcy do tyłu, to przecież był środek sezonu, najlepszy okres.

 Dariusz Mazur bandyta i oszust z Pabianic

Reasumując, gdyby brat nie był taki chytry, chciwy i pazerny na kasę w czerwcu 2012 r , poczekał jeszcze tydzień, to wyrok byłby już prawomocny i mógłby mnie zgodnie z prawem wyrzucić na zbity pysk pod most. Ale on już witał się z gąską, już liczył pieniądze zarobione z wynajmu pustego mieszkania. Do dzisiaj pewnie bandyta pluje sobie w brodę, że tak głupio zrobił. Przez kolejne lata również próbował robić wszystko, aby wykończyć mnie materialnie i psychiczne, abym w końcu się zabił, a on miał spokój i mieszkanie.