Jak Dariusz M. znęcał się nad własną mamą.

Dodatkową formą znęcania się nad mamą, było zabranie jej opieki w soboty. Miałem dogadane z opiekunkę, że będzie przychodziła również w soboty, niestety jak po przejęciu dostępu do konta z emeryturą mamy, w czerwcu 2007 roku przez brata Dariusza, gdy opiekunka przyszła z rozliczeniem godzin do niego, nie wypłacił jej kasy za soboty i kazał się zgłosić do mnie po wypłatę, a przecież mama miała bardzo wysoka emeryturę po tacie rybaku, szyprze, która 2007 roku wynosiła ponad 1600 zł na rękę ( w 2012r. 2400 zł z zasiłkiem) i zawsze zostawały jej pieniądze, po które okresowo zgłaszał się brat, aby „zabezpieczyć” i wpłacić na konto. (W tym czasie pracowałem w mleczarni w Kobylnicy na 12 godzinne zmiany, również w soboty. )

Również w kolejnych latach brat oszczędzał na opiece nad mamą, nawet po tym jak opiekunka się zwolniła, gdy mama kolejny raz było w stosunku do niej agresywna i latała za nią z nożem, to następnej płacił również tylko za 2 godziny, nawet jak sąsiad zrobił mu kiedyś awanturę, że mama jest nie pilnowana odpowiednio i często rozbiera się do naga i staje na krześle przed oknami.

z3

z4

Pomimo tego prawie w każdy weekend od maja do sierpnia wyjeżdżał popływać kanu lub na inne wojaże nie informując mnie nawet o takich wypadach. Gdy ja chciałem gdzieś wyjechać musiałem na 2 tygodnie wcześniej poinformować go o tym na kartce.

Ponadto brat wyjeżdżał na długie urlopy i nie miałem wtedy z nim, żadnego kontaktu. Ostatni taki wyjazd był w maju tuż przed ostatnim mamy udarem, którego dostała parę dni po jego powrocie. Brat tradycyjnie nie powiedział, że gdzieś wyjeżdża, o wyjeździe dowiadywałem się tylko po przywiezionych zapasach jedzenia do lodówki i zupach w słoikach. Jego nie interesowało, ze np.: w tym samym czasie mogłem mieć jakieś własne plany. Opiekunka przychodziła tylko przez 5 dni w tygodniu z rana, a cała opieka w innych godzinach spadała na mnie, a przecież ja też jeździłem często do pracy i to za Słupsk. Jego to nic nie obchodziło. Po tym wszystkim, mama trafiła już na stałe do ośrodka opiekuńczego w Gardnie Wielkiej, gdzie przebywała, aż do śmierci w styczniu.

W lipcu 2011 brat rzucił mi książeczkę z wpłatami za czynsz i powiedział, że teraz wszystkie opłaty prąd, gaz i czynsz mam wykonywać sam i jego nic nie obchodzą moje kłopoty, mam wykonywać jego polecenia i koniec. Brat na procesie kłamał, że płacił czynsz za dom na Leśnej w praktyce wpłacił tylko raz sumę ok. 130 zł.

z1

z2

z5

z8

z6

z7